Może się mylę, ale chyba każdy z nas potrzebuje czasem pewnego oderwania się, otrząśnięcia ze znanej sobie rzeczywistości, zazwyczaj spotykanych wzorców. Czasem bardzo pragniemy czegoś co miałoby to /coś/ co pobudziłoby w nas rzadko używane zmysły, zmusiło do wyjścia z pudełka, pokazało inny tok rozumowania.

Dla mnie czymś takim, gdy mówię o wnętrzach i ich dekorowaniu zdecydowanie są realizacje włoskiego studia Marcante – Testa. Ten duet kreuje wnętrza pełne nieoczywistości, rozwiązań, które – zdawałoby się – nie mają prawa przyjść do głowy zwykłemu człowiekowi.  To szalenie odświeżające i pobudzające do myślenia.

Z resztą sami się przekonajcie. Na końcu podałem link do ich portfolio.

Widzicie te linie na suficie? Gdy na nie patrzę, to odnoszę silne wrażenie, że sufit zdaje się być wyższy niż jest w rzeczywistości i co ciekawsze…że wydaje się jakby falować, poruszać się. Podobny sufit znajduje się w British Museum i choć oczywiście znacząco się różnią od siebie powierzchnią i wykonaniem, to owa siatka jak i jej pozorny ruch są bardzo podobne.

Swoją drogą polecam Wam instagram Finna – robi piękne zdjęcia i sam jest też bardzo pięknym człowiekiem. Kliknij w obrazek, aby przejść do jego profilu.

Co powiecie na taki dwukolorowy dywan? Odważne, nie? Przy tym też niezwykle estetyczne i oryginalne – bardzo doceniam takie koncepty.

Chciałbym zwrócić Waszą uwagę na sprytne wykorzystanie kolumny, która normalnie trochę by zawadzała i robiła kłopot, a tutaj stała się integralną częścią regału. Nie dość, że sprytne, ładne, to bardzo praktyczne, gdyż zmniejsza poczucie niezagospodarowania przestrzeni.

Jestem oszołomiony odważnym połączeniem przedziwnej, rudawej wykładziny, eleganckiej tapety od brytyjskiego Cole&Son, ciekawie rozmieszczonej sztukaterii oraz eleganckich, klasycznych lamp z kolekcji IC włoskiej marki Flos. Zwłaszcza te lampy robią na mnie wielkie wrażenie, bo niby są klasyczne, ale równocześnie mają w sobie sporo awangardy i nowoczesności. Jestem pod wielkim wrażeniem tego przedsionka – jest w każdym calu perfekcyjny i szalenie indywidualny.

Wydawałoby się, że w dość słabo doświetlonym miejscu nie powinno się malować ścian na ciemne kolory. Wydawałoby się. 🙂

Zasady można łamać – trzeba tylko robić to świadomie i z wyczuciem.

Popatrzcie na ramki – każda z nich jest inna. Generalnie nasza tendencja jest taka, aby wszystkie ramki były identyczne, tymczasem zapominamy, że galeria to niekoniecznie same grafiki/obrazy/zdjęcia. Elementem galerii mogą być też właśnie ramki, każda może mieć własną historię, nieść inne przesłanie, zawierać szczególny ładunek emocjonalny i równocześnie być harmonijną częścią większej całości.

Płytki metro są genialne w swojej prostocie. A jeszcze jak się je wybierze w ciemnych kolorach i połączy białymi fugami, to już w ogóle można czarować. Można je układać typowo, tak jak tutaj widać, a można się też zainspirować kuchnią z wcześniejszego mojego posta

i ułożyć w jodełkę.

Ta łazienka jest jakaś taka specyficzna. Totalnie inna od zdecydowanej większości łazienek, z którymi możemy się spotkać, bo jest w niej stosunkowo mało bieli, a na podłodze (ten kolor!) mamy coś jakby wylewkę. Choć jest specyficzna, to równocześnie bardzo przyjemna.

Pewnie sami zaobserwowaliście, że w całym tym apartamencie elementem wspólnym są linie przebiegające po ścianach i meblach. Z jednej strony pełną funkcję dekoracyjną, a z drugiej także praktyczną – są częścią mebli (regał przy kolumnie, czy widoczny powyżej stolik nocny) lub stanową ciekawe miejsce na postawienie książki, czy obrazka.

Podoba mi się to tym bardziej, że jest to autorski pomysł duetu projektowego – podobnie też jak większość mebli tutaj.

A tutaj druga łazienka, która, zdaje się została umieszczona za łóżkiem w sypialni, którą Wam pokazywałem. Jej urządzenie jest dla mnie równie przyjemne co poprzedniej, choć osobiście chyba bardziej wolę ciemniejsze i zdecydowane kolory.

Jakby komuś z Was się zamarzyło takie lustro jak tutaj, to zapraszam na jeden z moich starszych wpisów z prostą i szybką metamorfozą lustra z Ikea. Potrzeba minimum wysiłku, aby sobie takie coś zrobić, także każdy da radę.

Tu macie cały rzut apartamentu. Dacie wiarę, że jego całkowita powierzchnia to 250 metrów kwadratowych?! Nie wiem jakie są Wasze odczucia, ale ja w ogóle nie odczułem, że to jest aż tak znaczny obszar, choć pewnie to się stąd wzięło, że nie zobaczyliśmy wszystkich pomieszczeń. 😉


Napisz w komentarzu co myślisz o tym apartamencie – często się spotykasz z równie oryginalnymi realizacjami?


Zdjęcia zostały użyte za pisemnym pozwoleniem autorów.

Project by Marcante-Testa / UdA Architects
photo by Carola Ripamonti


Facebook <- codziennie inspiracje wnętrzarskie

Instagram <- zdjęcia pięknych secesyjnych i klasycystycznych kamienic z Poznania.

Twitter <- krótkie komentarze, ciekawostki ze świata designu i architektury.

Chcesz mi coś napisać? Pisz!   janek@soczekpomaranczowy.pl