Wielkanocne stroiki do kwiatów.

Mam takie wrażenie, że święta Wielkiej nocy są jakieś takie spokojniejsze, mniej pędzące, z mniejszą presją, zamieszaniem wokół. Nawet wydają się być mniej skomercjalizowane, ale to pewnie tylko pozory. Nie jestem wielkim fanem okolicznościowych ozdób, gdyż wolę te uniwersalne, co mogą być przez cały rok naszą ozdobą, ale uznałem, że w końcu malowanie pisanek to dobra zabawa, więc czemu nie?

Moją ambicją w tym roku było zrobić idealne i równe dziurki do wydmuchiwania zawartości z jajek. Może dziwne to pragnienie, ale miałem ku temu dwa powody: jestem perfekcjonistą i nawet dziury w jajkach mają być ładne, a dwa: zaraz zobaczycie.

Zaczęło się od wkrętarki z bardzo małym wiertłem (NIE ŚMIEJ SIĘ), ale ostatecznie ta metoda nie zdała egzaminu, gdyż wiertło i tak niszczyło otwory, a co więcej, naruszało całą konstrukcję skorupki i przez to przy wydmuchiwaniu jajka bardzo często pękały.

Wybawieniem okazało się to przedziwne wiertło do drewna. Wiem, że to się jakoś inaczej nazywa i w ogóle, ale prawda jest taka, że do jajek nadało się idealnie (No ej! Nie śmiej się. Ja po prostu MUSIAŁEM mieć te dziurki równiutkie!). PROTIP: najpierw należy czubkiem wykonać delikatne uderzenie w skorupkę, tak aby powstało małe wgłębienie/rysa, a następnie, prawie nie dociskając, palcami należy kręcić. W taki oto sposób zaspokoiłem swoją perfekcjonistyczną duszę.

Już widać po co mi były te dziurki? Dzięki nim mogłem przewlec przez jajko wykałaczkę i całość wygląda niesamowicie efektywnie i niemalże trudno uwierzyć, że takie coś to ręka człowieka.

Piękne, prawda? Jestem szalenie zadowolony z tej fotografii. 😀

To jest mój najmłodszy brat, Antoni. Absolutnie nie mogło go zabraknąć przy malowaniu. Nie wybaczyłby mi.

No to malujemy.

Fajny patent do utrzymania jajek w pionie do wyschnięcia. Dzięki temu koniec problemu z brudnymi palcami, nierówno wyschniętą farbą na powierzchni jajka, czy też nieestetycznymi smugami. Polecam mocno.

Tak, mniej, więcej wygląda efekt naszej wspólnej zabawy. Niby tylko sześć jajek, ale jak cieszą!

Moja misja została spełniona: zrobić IDEALNE dziurki w jajkach (mam nadzieję, że już przestałeś się śmiać z tej wiertarki…), przygotować ładne ozdoby do kwiatów oraz fajnie spędzić czas z bratem.

Nie mamy nie wiadomo jak wielkiego talentu artystycznego, ani farby nie są naszymi ukochanymi akcesoriami artystycznymi, ale liczy się to, że spędziliśmy razem czas. Serio – to jest mega motywujące, a poza tym, gdy starszy brat przygotuje taką zabawę, to od młodszego dostaje +100 punktów do lansu i fajności, więc wiecie… Warto wiedzieć, że to działa również w przypadku dzieci, ale rodzice (mam nadzieję) dobrze o tym wiedzą.

A czy Wy już zrobiliście jakieś swoje świąteczne ozdoby? Podeślijcie zdjęcia w komentarzach – chętnie wymienię się spostrzeżeniami.

Przy okazji zobaczcie sobie do tego artykułu (jest w języku angielskim) bo tam jest dużo ciekawych i naprawdę pięknych inspiracji na świąteczne jajka. A, jeszcze zobaczcie sobie do tekstu Magdy z blogu Design Or Breakfast – Magda przygotowała bardzo fajne i minimalistyczne propozycje nakrycia świątecznego stołu, z jajkami w roli głównej.


Do przeczytania w następnym wpisie!

  • Wiertła piórowe jeśli dobrze widzę na zdjęciu. A wydmuszki zacne 🙂

  • Ja kiedyś dziurowałem taką małą wiertarką ręczną (nie wiem, jak to się nazywa, w każdym razie spokojnie mieści się w dłoni i ma różne końcówki – wiertła, kamienie szlifierskie itp). Wtedy można bardzo delikatnie dociskać na maksymalnych obrotach. Ostatecznie można wciąż końcówkę z zaostrzonym kamieniem. Tak chyba robią spece, którzy rzeźbią w skorupkach różne kształty.

    • Bliżej mi chyba jest do tych kamieni. Jak piszę – wiertarka nie zdała egzaminu, a jak wziąłem samo wiertło piórowe i nim popukałam to było idealnie 😉

  • Świetny sposób:))))

  • No proszę, jaka artystyczna dusza 😉 U nas pisanki gotowe, ale zdjęć jeszcze brak… 🙂

  • Fajny patent jak już się te dziurki wykręci 🙂

  • Pisanki! Muszę zrobić przed jutrem, ale u nas na łatwiznę idziemy – barwniki spożywcze 😉