Wariat, głupek – sam, pierwszy raz w życiu remontuje!

Od paru dni śpię w swoim świeżo wyremontowanym pokoju. Nie czuję już zapachu farby, kurz poremontowy jest wspomnieniem i w tej chwili pozostaje mi wrócić do normalnego funkcjonowania. Co też częściowo uczyniłem, ale zanim poruszę ten temat, to przeprowadzę Was po całym moim remontowym bajzlu.

Zacznę od nakreślenia sytuacji – pokój mieści się w niedawno postawionym domu, był malowany tylko raz, po zakończeniu budowy (to oznacza: 9 lat temu) i użytkowany był bardzo spokojnie. Remont przeprowadziłem zupełnie sam i robiłem to po raz pierwszy. Wariat, powiecie? 

Może trochę. Bardzo chciałem móc uczestniczyć w każdym, najmniejszym nawet działaniu remontowym, dokładnie widzieć co się dzieje, samodzielnie zmierzyć się z różnego rodzaju wyzwaniami i problemami. Oczywiście nie miałem w sobie aż tyle pychy, aby zupełnie zamknąć opcję pomocy od innych osób, ale generalnie chciałem, w ramach swoich możliwości zrobić wszystko samemu.

Ale Jasiu – czemu?

Wyszedłem z założenia, że doświadczenie w robieniu remontów jest bardzo, bardzo cenne. Może nigdy nie będę musiał samemu bawić się w pracę przy remoncie, bo będę do tego zatrudniał ludzi, a może nigdy nie będzie mnie stać na ekipę i wszystko będę musiał robić sam. Trudno przewidzieć jak to będzie, prawda?

Poza tym ja bardzo lubię się w takie rzeczy bawić. Uznałem to za bardzo ciekawe i atrakcyjne dla mnie zajęcie. Wszak interesuję się wnętrzarstwem, projektowaniem toteż takie rzeczy powinne mi być w miarę bliskie.

Jednak, cokolwiek by nie mówić, to pierwszy raz w życiu robiłem remont. I to właśnie jest powodem dość nieregularnej dokumentacji fotograficznej – po prostu byłem zbyt zaaferowany samą pracą, wszystko było dla mnie nowe, więc nie miałem zbytnio głowy, aby wszystko, po kolei fotografować.

Ale coś tam jest, więc może nie będzie posuchy. 😉

Zdjęcie: Janek z SoczekPomarańczowy.pl
Zdjęcie: Janek z SoczekPomarańczowy.pl

Pierwsze co zrobiłem po zabezpieczeniu podłogi, to było łatanie dziur. Jak wspominałem na instagramie – kompletnie nie pamiętam tej serii karabinowej, którą puściłem w tę ścianę. Kompletnie. To się musiało wydarzyć zupełnie poza moją świadomością.

Ale dobra – uporałem się w tym. Zaszpachlowałem, wygładziłem i można było gruntować wszystkie ściany, a potem przystąpić do malowania. Nie, chwileczkę – najpierw idziemy na YouTube się doedukować.

W końcu malowałem po raz pierwszy, więc nie miałem zielonego pojęcia co i jak. Kiedy już ustaliłem, że wypadałoby zacząć od sufitu i malować w poprzek do okna, to się zabrałem do pracy. Początek poszedł ładnie, systematycznie odchodziłem od okna ku ścianie naprzeciw. I nagle…

Bam! Koniec. Kaplica.

Spokojnie przejeżdżam wałkiem, ale zamiast pokryć sufit granatową farbą to…odrywam starą powłokę, a ona przykleja mi się do wałka. Wyobraź sobie moje zaskoczenie, szok, który przeżyłem.

Z irytacją i niemalże łzami w oczach wyrzucam ten wałek i zakładam nowy, aby szybko kontynuować malowanie i nie dopuścić zaschnięcia farby przed ukończeniem malowania całej powierzchni. To by była już zupełna katastrofa (choć oczywiście trochę przesadzam).

Okazało się, że nie zauważyłem takiej bańki powietrznej, która się wytworzyła, nie wiadomo kiedy i po co. Dobrze, domalowałem sufit do końca i usiadłem na podłodze w oczekiwaniu na cud z nieba. Cud się nie zdarzył, ale za to sufit wysechł, więc można było zeskrobać, to co było do skrobania i całą tę wielką dziurę zaszpachlować.

Zdjęcie: Janek z SoczekPomarańczowy.pl
Zdjęcie: Janek z SoczekPomarańczowy.pl

Dziękowałem sobie i losowi, że kiedyś miałem bardzo intensywny i ciepły romans z modelarstwem, a w tym z wykonywaniem makiet. Dzięki temu doświadczeniu i nabytym w tym czasie umiejętnościom, udało mi się nałożyć szpachlę w przyzwoity sposób, a potem całość elegancko wyszlifować, tak, że było idealnie równo.

Zdjęcie: Janek z SoczekPomarańczowy.pl
Zdjęcie: Janek z SoczekPomarańczowy.pl

Idę o zakład, że Ci, którzy mają jakieś doświadczenie w remontach właśnie się szyderczo uśmiechają pod nosem, gdy patrzą na zdjęcie u góry. Wy już wiecie. Ja nie wiedziałem.

Powiem szczerze, że chwilę dumałem co z tym ładnie wyrównanym, ale jednak cholernie widocznym kawałkiem sufitu zrobić. Postanowiłem otoczyć ten fragment taśmą, zagruntować i zamalować pędzlem.

To był naprawdę dobry pomysł i wszystko dobrze wyglądało! Rzecz jasna dopóki nie spojrzałem na to pod odpowiednim kątem i się nie okazało, że ten piękny, równiutki prostokąt jest doskonale widoczny.

Zdjęcie: Janek z SoczekPomarańczowy.pl
Zdjęcie: Janek z SoczekPomarańczowy.pl

W tym samym czasie, gdy ów nieszczęsny prostokąt wysychał, okazało się, że w różnych miejscach sufitu były widoczne jakieś niedoskonałości, niedomalowania. Co Jasiu z tym zrobił? Przecież już dobrze wiecie i już wszyscy szyderczo się uśmiechacie. Wziąłem pędzelek i tu i ówdzie nanosiłem poprawki. Byłem święcie przekonany, że odwaliłem kawał dobrej roboty.

Dopóki wszystko nie wyschło, a ja znowu nie popatrzyłem pod odpowiednim kątem. I nie zobaczyłem tego co Wy w tej chwili na zdjęciu u góry.

Jaka z tego lekcja na przyszłość?

Nie ma co się bawić w poprawki pędzlem, bo później będziesz spał w swoim łóżku, a te plamki będą patrzeć na Ciebie z nienawiścią. Będą krzyczały „ty głupku!” (z małego „t”), będą, aż po kres Twoich dni wypominały Ci ten brak logicznego myślenia.

Bo takie sprawy się załatwia kompleksowo, po całości – trzeba całą ścianę/sufit od nowa pokryć drugą warstwą farby, a nie bawić się w pierdu-pierdu licząc, że się uniknie podwójnej roboty.

Ja już teraz wiem. I też będę się szyderczo uśmiechał pod nosem przyglądając się nieporadnym zmaganiom innych żółtodziobów (no bo teraz to ja jestem prawdziwie doświadczonym przez życie człowiekiem, prawda?!). Nie! Ja będę chichotał!

Będę wył ze śmiechu!

Zdjęcie: Janek z SoczekPomarańczowy.pl
Zdjęcie: Janek z SoczekPomarańczowy.pl

Czując się trochę jak zbity pies (te plamki serio się nakrzyczały na mnie) zamalowałem sufit drugi raz i podobnie postąpiłem z trzema innymi ścianami. Całe szczęście, że reszta była już dobrze pomalowana.

W taki oto sposób, mając nauczkę na całe życie (plamki, plamki, plamki – one do mnie mówią…) mogłem z czystym sumieniem poodklejać taśmy ochronne, zwinąć folię i odkurzyć wszystko tak, że aż lśniło. Miodzio.


Wiecie, że ten tekst ma ponad 1000 słów? To dużo. Początkowo chciałem Wam pokazać finalny efekt mojego remontowania, ale uznałem, że rozbiję go na dwa wpisy. W następnym zobaczycie mój pokój po remoncie i poczytacie o moich planach na jego urządzenie. Coming soon!


FacebookInstagramTwitter

Codziennie nowe treści i inspiracje. Obserwuj mnie i bądźmy w kontakcie. Jeśli Ci ten wpis spodobał, to udostępnij go swoim znajomym!


 

  • Ile farby poszło na te eksperymenty? 🙂

  • Ja swój pokój wybebeszałem do takiego stanu jakieś 3 lata temu. Wszystko wyleciało na zewnątrz, potem grunt, malowanie, sprzątanie, wrzucanie wszystkiego ponownie do pokoju i znów sprzątanie. 😉

  • Myślałam, że będą tylko zdjęcia, a tu taki miły tekst 🙂 jak to mówią – zdarza się najlepszym. Ja zrobiłam coś podobnego na czerwonej ścianie. Zastawiłam szafą 🙂 potem, kilka miesięcy później, te czerwone malowałam na puder-róż (po co mi był ten czerwony?!). Jak już zmiana radykalna to i burgundowe, ornamentowe meble ze szkłem nie pasują… więc na biało! Trzy dni malowałam te pieprzone szafki i moim błędem było… za dużo wiedzy. Żeby lepiej chwyciło, oszlifowałam fronty ze starego lakieru. No, i na białą farbę wyciągało kolor bordorudy z poprzedniej bejcy… trzeba było szlifować do drewna, prawda…? No i po wszystkim jeszcze tylko tapicerka foteli, to już poszło łatwo 🙂 a potem, po miesiącu wyjechałam z domu na zawsze. Tyle było historii.

    • Ała, czytałem i aż się krzywiłem wyobrażając sobie Twoją irytację 😀

      • Raczej rezygnację 😀 gdyby nie to, że wszędzie było pełno farb i akcesoriów (nawet w łóżku) to pewnie bym to rzuciła w cholerę 🙂

  • Majsterki

    eeee tam każdy kiedys remontuje p oraz pierwszy! A przynajmniej każdy Odważny. A do odważnych świat należy. Więc jakieś tam małe plamki, kto by się nimi przejmował 🙂 Świetny kolor sufity 🙂

  • Bardzo dobry tekst i świetnie, że z rąk Amatora. W zasadzie już Amatora z doświadczeniem/ po przejściach ;). Sama zastanawiałam się o co chodzi z tym oklejeniem, a wymalowałam już nie jedną ścianę. Jedno co pewnie już wiesz i co winni „fachowcy” zapamiętać, to to, że z remontem na skróty się nie da. Zawsze kończy się do dodatkową pracą. To nie znaczy, że sama nigdy na skróty nie szłam ;). Brawa dla Ciebie za cierpliwość oraz, że dałeś szanse youtubowi, sobie pomóc :). Fajny kolor ! Czy to Denim ?

    • Dokładnie, skróty są fajne, ale nie zawsze. 😉 Producent opisał kolor jako „granat pierwsza klasa”, czy jakoś tak. Opisowo: bardzo ciemny i szlachetny granat, naprawdę przyjemny dla oka w naturalnym świetle. 🙂

      • Szykuję się na taki granat w małej kuchni, choć innego producenta sądząc po nazwie. Jednocześnie czekam na efekt końcowy u Ciebie… wykładzina mnie na chwilę obecną martwi. Ale zobaczymy co tam u Ciebie :).

  • Zawsze musi być ten pierwszy raz 🙂 Ale jak już się taki remont skończy, to radość i duma z bycia bohaterem domu nieporównywalna do remontu, który odbębni za Ciebie ekipa 🙂