Dziwnie mi z tym. Ten okres zleciał naprawdę szybko i nawet nie miałem jak odczuć pewnych procesów, które towarzyszyły jego rozwojowi. Z jednej strony to super, idę do przodu, działam, upływa sporo czasu i tego nie odczuwam, a z drugiej…no nie wiem, jakoś tak poczułem się nieswojo, gdy sobie uświadomiłem, że 6 marca 2016 roku pojawił się pierwszy wpis, a dziś mija równe dwanaście miesięcy od tamtej chwili.

Soczek powstał po pierwsze pod wpływem wielkiej potrzeby pisania, po drugie z pragnienia rozwijania swojej pasji (czyli wnętrza, design, architektura), a po trzecie z konieczności odreagowania po moich poprzednich blogach. I po roku widzę, że nadal te trzy powody są tymi głównymi. Choć ten ostatni już mniej.

Teraz widzę też jak trudne były to twory, że tamte blogi, choć otworzyły mi drzwi do fantastycznego świata twórców internetowych różnej maści i dały całkiem fajny zalążek warsztatu pisarskiego (trzy lata regularnego pisania robi swoje, nie?), to ostatecznie stały się kulą u nogi. Prawdę mówiąc cieszę się, że mam je za sobą i cieszę się też, że nie wyczuwam niczego podobnego w przypadku Soczku!

Soczek Pomarańczowy będzie żył dłużej niż tamte strony, bo stał się dla mnie blogiem, którego piszę z przyjemnością, który daje mi niezwykle dużo satysfakcji, pozwolił wkręcić się w nowe środowisko szczególnie kreatywnych i odważnych ludzi, znacząco popchnąć siebie w edukacji na temat wnętrz i designu oraz otworzyć furtkę na przyszłość swoich marzeń.


W jednym z akapitów -> pierwszego wpisu <-, od którego zaczęła się moja historia z tym blogiem, napisałem coś takiego:

Planuję ponownie wrócić do regularnego pisania w internetach, zaistnieć w nowej (dla mnie) tematyce i tchnąć świeżego ducha w blogosferę. Mam nadzieję, że to co będę tworzył spodoba się Wam i mimo przyzwyczajenia do zupełnie innych treści jakie publikowałem dotychczas na „Młodym” {mój poprzedni blog przyp. red.} nie zaczniecie uciekać.

Regularnie pisanie jest? Grudzień, styczeń i luty były czasem spowolnienia, ale przez pozostałe miesiące regularność była na niezłym poziomie – teraz, w marcu na nowo wróci. Czy udało mi się zaistnieć w nowej niszy? Wydaje mi się, że choć jestem twórcą maleńkim, na tle innych blogerów wnętrzarskich, to chyba gdzieś tam w jakiś sposób zaistniałem, a może nawet parę osób z branży mnie polubiło. 😉 Czy udało mi się tchnąć świeżego ducha? Kurde, sam nie wiem…Czy Wam się ten blog spodobał? Tego też nie wiem w sumie! 😀 Widzę, że Was przybywa, że statystyki sobie rosną, także chyba mogę założyć, że nie jest najgorzej.

W pierwszym wpisie wspominałem też o swojej marce dodatków odzieżowych dla mężczyzn, wspominałem, że jeszcze o niej usłyszycie i o tym, że będę chciał pisać trochę o modzie męskiej. Cóż, sklep zlikwidowałem, już się tym nie zajmuję i nie planuję powrotu (z różnych przyczyn), więc też o nim nie pisałem. Ostatecznie nie pisałem już też o modzie męskiej – nadal się tym interesuję, śledzę kluczowe imprezy z tego świata, ale nie sądzę, aby ten temat miał kiedykolwiek zaistnieć na Soczku.


Gdy rozliczam siebie ze swoich planów i myśli, które kiełkowały mi w głowie rok temu, to mogę szczerze przed sobą stwierdzić, że całkiem dobrze to sobie wymyśliłem, że zrealizowałem większość swoich ostrożnych marzeń. A jakie plany na ten rok?

Nie jestem fanem robienia postanowień, czy coś takiego (tak, na Nowy Rok również ich nie robię), ale mam jakieś tam pragnienia, które fajnie by było zrealizować. Na pewno chciałbym, aby w kolejnym roku zaczęły się pojawiać projekty mojego autorstwa – na ten moment mogę już zapowiedzieć, że na 100% będę odpowiedzialny za realizację jednego mieszkania w Poznaniu. Trzymam też w szufladzie kilka projektów mebli – bardzo chciałbym się nimi z Wami podzielić, ale muszę się do tego odpowiednio przygotować.

W moich baaardzo ostrożnych pomysłach jest jeszcze powołanie większego zespołu redaktorów, którzy tworzyliby część wpisów na Soczku. Jeszcze jedna, albo dwie osoby na pokładzie. Wiem, że taka koncepcja jest kontrowersyjna i może okazać się ostatnim gwoździem do trumny, ale tak – chciałbym kiedyś poważnie zastanowić się nad przemianą tego blogu w wnętrzarski magazyn internetowy pełną gębą. Może to być już jutro, może za pięć miesięcy, a może za dwa lata, sam nie wiem.

Czuję po prostu, że byłoby cudowanie zebrać przy sobie ludzi, którzy rozumieją moją wizję, których rozumiem ja i wspólnie, korzystając ze swoich umiejętności i talentów moglibyśmy tworzyć coś fajnego. Kiedyś miałem okazję być redaktorem gazetki szkolnej (tak, wiem, wybitny punkt do CV 😉 ) i chyba mi się to doświadczenie spodobało.

Poza tym myślę nad kanałem na YT. Mam już przygotowaną wstępną koncepcję, jestem już po pierwszych „konsultacjach” ze znajomymi, także jeśli mnie to nie przerośnie, to kto wie – może będę mógł nie tylko do Was pisać, ale również i gadać! Co Wy na to?


Tak sobie myślę, że choć to wszystko jest jeszcze bardzo świeże, bardzo małe i w ogóle, to chyba jestem zadowolony z tego co stworzyłem. Byłoby mi miło, gdybyście się wypowiedzieli o tym z puntu widzenia czytelników. Napiszcie co myślicie o moim blogu, o mojej twórczości, w ogóle o tym co tutaj robię. Naprawdę będę za to bardzo wdzięczny.

No i trzymajcie kciukasy za kolejny rok. 😉


Facebook <- codziennie inspiracje wnętrzarskie

Instagram <- zdjęcia pięknych secesyjnych i klasycystycznych kamienic z Poznania.

Twitter <- krótkie komentarze, ciekawostki ze świata designu i architektury.

Chcesz mi coś napisać? Pisz! janek@soczekpomaranczowy.pl