Nowoczesny i inspirujący dom z Melbourne.

Swój stosunek do nowoczesnej architektury określiłbym jako sceptyczny i zachowawczy. Może z nutką niechęci. Postrzegam ją jako przestrzeń eksperymentalną, świadomie ryzykującą w formie i niepewną w swoim zachowaniu. Brakuje mi w niej poczucia, że mamy do czynienia ze sprawdzoną i w miarę pewną materią.

Jestem dość konserwatywny w tej kwestii – zdecydowanie bliżej mi do klasycznych proporcji, od wieków stosowanych rozwiązań, grubych murów i prostych dachów. Gdy stykam się z nowoczesnymi obiektami, często jestem pod wielkim wrażeniem rozwiązań technologicznych, czy innowacyjnych form, które potrafią zapierać dech w piersi, ale mimo wszystko mam do nich niewielkie zaufanie.

To się może wydawać kuriozalne, wszak wznosi się wielkie wieżowce, czy inne niebanalne budynki, które ze spokojem znoszą stałe użytkowanie i nadal cieszą oko. No cóż mogę powiedzieć – taka moja przywara, że wolę kamienice z XIX wieku!


Dziś jednak damy szansę bardzo nowoczesnej architekturze i nowoczesnym wnętrzom.


Jak wspomniałem we wpisie na temat pewnego kolorowego i nowoczesnego wnętrza – mam słabość do tych pionowych listw z drewna tworzących fasadę domu. Jest w tym rozwiązaniu silna inspiracja japońską estetyką i minimalizmem.

Nie dość, że świetnie wygląda, to jeszcze zapewnia praktyczne zacienienie, gdy silne, Australijskie słońce nadto da się we znaki.

Po przekroczeniu progu tego domu zostajemy powitani przez świetnie doświetlone i przyjemne (dzięki wszechobecnemu drewnu) wnętrze. W ogóle – popatrzcie na ten drewniany sufit! Czyż nie wygląda super?

Odważne i wizualnie bardzo wdzięczne rozwiazanie. To pewien przykład tego, że historia zatacza koło, bo kiedyś, w pałacach, czy zamkach mieliśmy drewniane panele sufitowe i to tutaj to pewnego rodzaju wariacja na temat. Naprawdę interesujący temat.

Kuchnia łączy w sobie funkcje jadalni i kuchni. Jest naprawdę jasna (warto zwrócić uwagę na panoramiczne okno u góry) i przestronna. Trudno nie zauważyć frontów szafek ze sklejki, zestawionych z czarnym sufitem bezpośrednio nad częścią kuchenną – zdecydowano się tu na agresywny kontrast.

Warto docenić fakt, że jest tutaj tak dużo żywych roślin!

Podoba mi się użycie cienkiej płyty z marmuru (?) tuż przy tej sklejce. Oryginalna opcja. Miło przy sklejcie prezentuje się także szmaragdowa tapicerka na ławie przy stole.

Lustro zdecydowanie powiększa tutejszą przestrzeń i dodaje pewnej dynamiki naszej kuchni, ale osobiście czułbym się fatalnie, gdybym w trakcie gotowania musiał patrzeć na swoje odbicie. No i jeszcze jak mi coś chlapnie, czy coś, to nie będę mógł znieść brudu na nim i w rezultacie jestem pewien, że więcej bym mył lustro niż gotował w tej kuchni. 😀

Przyjemnie wygląda to aluminium wszędzie. Super jest też ta minimalistyczna kuchenka!

Ciągle podziwiając drewno na suficie i fajne, miedziane uchwyty na szafkach, kierujemy się ku sąsiadującemu z kuchnią salonowi. Zwróćcie uwagę na to jak dużo mamy wolnej przestrzeni nad głową!

Skórzana sofa, choć budzi mnóstwo najróżniejszych emocji – trzeba to oddać – prezentuje się wyśmienicie! Osobiście jestem wielkim fanem tego mebla i naturalnej skóry. Sorry not sorry.

Wszechobecne drewno powoli ustępuje na rzecz betonu na ścianie. Przedziwne jak ładnie architektom udało się oswoić surowość tego materiału. Zrobili gładki beton na ścianie, a na jej tle stanęła wielka donica…także z betonu! Tyle, że już o innej strukturze i dużo bardziej nieregularnej barwie.

Delikatnie się obracamy i kierujemy ku części prywatnej tego domu, czyli do sypialni i łazienek. Dzięki wysokiemu sufitowa oraz boazerii, przejście do niej robi wrażenie. Wygląda jak jakiś portal w tajemnicze, niestworzone miejsce! Cudo.

Jesteście ciekawi co to za lampa tutaj wisi? To projekt Christophera Bootsa, australijskiego projektanta oświetlenia. Kliknijcie w jego nazwisko, to przeniesiecie się na instagram projektanta, gdzie chwali się swoimi realizacjami. Bardzo polecam!

No naprawdę, to wygląda obłędnie! Wpadlibyście na to, aby w normalnym domu zamocować czerwone światło w korytarzu? Jak w jakimś klubie nocnym? No ja nie, ale teraz widzę, że to naprawdę może fajnie wyglądać.

…trzeba przyznać, że ta druga część domu to kompletnie inna bajka.

Jest tu chłodno, jasno, biało i minimalistycznie. Poza monsterą (jedną z wielu w tym domu) nie mamy żadnych ozdób. A szkoda – na ścianie mógłby się pojawić jakiś obraz, albo grafika.

Powiem Wam, że ta szafka kompletnie mnie zaskoczyła. Pozytywnie, rzecz jasna. Jest kompletnie inna niż wszystkie inne jakie można spotkać, a przy tym doskonale się wpasowuje i spełnia swoją funkcję. Nie wiem jak Wy, ale ja czuję się bardzo przez nią zainspirowany.

Co myślisz o tym domu?

Ja powiem szczerze, że to nie są wnętrza w moim stylu. Jasne, estetycznie są naprawdę przyjemne, pewne rozwiązania (jak np. drewno na suficie, marmur połączony ze sklejką) chętnie bym kiedyś skopiował, ale generalnie ciągnie mnie gdzieś indziej.

Chylę jednakże czoło przed projektantami z FIGRa i zapraszam Was do zapoznania się z innymi ich realizacjami!


Zdjęcia zostały użyte za pisemnym pozwoleniem autorów. 

PHOTO: Tom Blahford & Kate Ballis

DESIGN: FIGR Architects


Jeśli ten wpis Ci się spodobał, to udostępnij go znajomym przy pomocy przycisków na dole.

Polub również -> facebooka <- (codzienne inspiracje wnętrzarskie) oraz zaobserwuj na -> Instagramie <- (ładne zdjęcia starych budynków).

Możesz też do mnie napisać maila: janek@soczekpomaranczowy.pl

  • Gdybym miała skille to zrobiłabym coś takiego w Simsach, ale pewnie wyjdzie mi jakaś szopa dwa na dwa, a szkoda, bo dom ładny.