Potrzebowałem restartu, odświeżenia myśli, spojrzenia i pragnień. Blog w tym czasie trochę się zakurzył, ale to nic – biorę ścierkę i zabieram się za polerowanie Soczku, aby znów żył! Może na dobry początek zaczniemy od jakiegoś optymistycznego wnętrza?

Mam delikatny problem z kolorem. Z jednej strony lubię go, przyjemnie mi się na niego patrzy, ale z drugiej obawiam się, że w moich rękach zacznie szpecić i przeszkadzać. Dlatego stawiam na monochromatyczność – patrz mój pokój z ścianami wymalowanymi na szaro i granatowym sufitem.

Tak, tak, wiem naobiecywałem, że nie wiadomo co zrobię, a ostatecznie nic nie robię. Siadło i nie chce wstać. Postaram się w końcu tego osła ruszyć z miejsca, ale sami wiecie jak to jest…

Dość tłumaczenia się, bo to Was pewnie najmniej teraz interesuje – idziemy zajrzeć do mieszkania pewnej bardzo uroczo wyglądającej Pani.

Elektryzuje mnie połączenie nowoczesnej komody ze zdobieniami starej kamienicy, które możemy dostrzec pod sufitem. No i ta zieleń na ścianie i stylowe zasłony!

Wy dobrze wiecie, że ja kocham drewniane, deskowane podłogi. Ja dobrze wiem, że wielu z Was także je uwielbia, dlatego nic nie mówmy, tylko sobie razem podziwiajmy jakie one są piękne.

Swoją drogą – popatrzcie ile tutaj wszędzie żywych roślin. To się ceni, prawda?

Aż się uśmiechnąłem – cycate poduszki miały swoje głośne pięć minut, były chyba wszędzie, ale ostatnio niezbyt je widać. Szybki BOOM i szybki spadek popularności, cóż, taki los niektórych rzeczy. 😉

Choć nie są obecnie szczególnie modne, to w sumie, jeśli się komuś z Was podobają, to Magda z  DESIGN or BREAKFAST opublikowała kiedyś proste i szybkie DIY na taką właśnie poduszkę -> link.

Dajcie znać, czy ktoś z Was się podejmie wyzwania!

Ugh, nie jestem miłośnikiem bibelotów na półkach, ale za to książki jak najbardziej lubię eksponować. Popatrzcie przy okazji na ten fajny, radosny i prosty w budowie stoliczek nocny – lubię go.

Ja rozumiem, że tutaj mieszka kobieta i sukienki muszą mieć swoje miejsce, ale może niekoniecznie akurat na drzwiach i w ten sposób. Teraz te ubrania sprawiają wrażenie bałaganu i jakieś takiej bylejakości co jest drastycznym kontrastem dla tak przyjemnie urządzonej reszty mieszkania.

Przy okazji – kto z Was wpadłby na to, aby w jednym pokoju pomalować część ścian na ciemną zieleń, a drugą na pudrowy beż? No kto?! 😀

Salon zdominowany został przez głęboki, świeży i bardzo modny od pewnego czasu (podobnie jak i inne ciemne kolory) granat oraz drewno w swoim najpiękniejszym, naturalnym kolorze. Całość spinają czarne dodatki, wielka monstera i szara sofa pod oknem. Trzeba przyznać – nie ma nudy.

Troszkę mnie serduszko boli jak patrzę na lampę sufitową, a dokładnie na sposób w jaki została powieszona, no, ale rozumiem, że właścicielce zależało na tym, aby wisiała ona nad stołem, a nie na środku pokoju. Mimo wszystko myślę, że w takiej sytuacji może warto rozważyć lampę wielopunktową lub coś podobnego.

Kable wiszące w taki sposób (w dodatku, o zgrozo, w towarzystwie eleganckich, zrobionych listw sufitowych!), to jednak grzech.

Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam, gdy oglądam zdjęcia czyjegoś mieszkania wiedzieć jak wygląda osoba, która je zamieszkuje. Mogę sobie budować jakieś wyobrażenia na temat tej osoby, zastanawiać się jak się w swoim wnętrzu czuje, wizualizować jak się po nim porusza i w ogóle.

Może to trochę dziwne, ale ej, jakie fajne!


Zdjęcia użyte za zgodą Jules, fotografki i blogerki z Niemiec, prowadzącej stronę HERZ &BLUT.


Facebook <- codziennie inspiracje wnętrzarskie

Instagram <- ładne zdjęcia starych budynków

Chcesz mi coś napisać? Pisz!   janek@soczekpomaranczowy.pl