Będę z Wami szczery: czasem z zazdrością patrzę na blogi dziewczyn (jeszcze nie spotkałem się z takim blogiem pisanym przez faceta), które robią metamorfozy/renowacje mebli, czy elementów wyposażenia wnętrz. Uważam, że takie rzeczy świetnie kształtują charakter i uczą obcowania z przedmiotem, a także dają genialną okazję na spersonalizowanie własnego wnętrza.

Idąc więc za głosem serca, a także czując się zainspirowanym przez różne blogerki, postanowiłem przeprowadzić samodzielną metamorfozę lustra z Ikea! Jest to w sumie bardzo prosta zabawa, ale muszę przyznać, że świetnie spędziłem przy tym czas, a efekt tej pracy nieco przerósł moje oczekiwania.

Nie przedłużając – zapraszam Was na metamorfozę lustra w sześciu krokach!

IMG_0006

1. Rozpakowanie.

Po wyjęciu naszego lustra z kartonu i zdjęciu z niego pianki zabezpieczającej, mamy właściwie gotowy element wyposażenia, który zupełnie swobodnie może być od razu powieszony na swoim miejscu. Całość jest wykonana całkiem starannie, a powierzchnia jest gładka i dobrze zabezpieczona.

Jedyne co, to bardzo mnie drażniły widoczne łączenia ramy – nie jest ona wykonana z jednego kawałka drewna, tylko z kilku i niestety, choć są dobrze złączone to wyglądają niezbyt elegancko. Na szczęście, po zakończeniu prac prawie ich nie widać.

IMG_0011

Tafla lustra jest przymocowana do ramy jakby klejem na gorąco i zszywkami co, niestety uniemożliwiło mi oddzielenie ich od siebie. Byłoby to bardzo pomocne przy malowaniu i szlifowaniu, a także pozwoliłby na dokładniejsze pomalowanie ramy, no, ale cóż – jak się nie ma co się lubi, to się stara sobie poradzić z tym co się ma…czy jakoś tak. 😉

IMG_0007

2. Zabezpieczanie powierzchni.

Jak już ustaliliśmy, nie da się wyjąć lustra z ramy, więc musimy je zabezpieczyć szeroką taśmą malarską. Ktoś z Was może się zastanawiać, czy takie zabezpieczenie jest wystarczające.

Bez obaw – identyczną metamorfozę przeprowadziłem na dwóch lustrach i na pierwszym, całą powierzchnię zabezpieczyłem gazetą. Okazało się to zupełnie zbędną ostrożnością, gdyż nic, nigdzie mi nie kapnęło co zawdzięczam stosunkowo gęstej farbie oraz niewielkiej jej ilości na pędzlu.

A także ostrożnemu prowadzeniu pędzla. 😉

IMG_0008

3. Zmatowienie fabrycznego lakieru.

Miałem pomysł, aby zeszlifować całość do gołego drewna, ale po pierwsze (i najważniejsze) – nie chciało mi się, a po drugie – kompletnie nie ma takiej potrzeby. Zmatowienie całej powierzchni ramy drobnoziarnistym papierem ściernym zupełnie wystarczy.

IMG_0022

4. Odpylenie po szlifowaniu.

Ja najpierw odpyliłem całość pędzlem, a następnie, lekko wilgotną gąbką porządnie przetarłem ramę, co pozwoliło mi mieć pewność, że nie będzie żadnych problemów przy malowaniu, oraz uniknąć uciążliwych grudek pyłu przyklejonych do drewna. Warto się przyłożyć do tej czynności, gdyż dzięki temu, wykończenie będzie eleganckie i efektywne.

IMG_0024

5. No zacznij malować wreszcie!

No! Czas malować. Ja malowałem lakierobejcą palisandrową i postępowałem zgodnie z zaleceniami producenta, czyli nakładałem niewielką liść bejcy i robiłem kilka warstw (min. 2). U mnie efekt był zadowalający po trzech warstwach – zależało mi na stosunkowo ciemnym kolorze.

IMG_0026

6. Szlifowanie między warstwami.

Jednym z zaleceń producenta było to, aby przed nałożeniem kolejnej warstwy lakierobejcy delikatnie przeszlifować poprzednią. Powiem szczerze, że przy pierwszym lustrze zlekceważyłem ten krok i żałowałem po tym, jak eksperymentalnie przeszlifowałem jedną warstwę na drugim.

Producent twierdzi, że ma to zwiększyć odporność farby, ale ja dodam do tego komfort pracy. Niebywale łatwiej się maluje, gdy powierzchnia jest delikatnie przeszlifowana. Pędzel się nie ślizga po lakierze (co jest bardzo irytujące), a sama bejca sprawniej wysycha. Odpylanie po takim szlifowaniu wygląda identycznie, jak to opisałem w kroku 4.

IMG_0002


A oto i efekt naszej pracy! To był tekst typowo instruktażowy, ale niebawem przygotuję osobny wpis z moją łazienką (bo tam też wiszą te lustra) i wówczas pokażę Wam detale tych luster. Bejca pięknie podkreśliła naturalne usłojenie drewna, a jej ciemny kolor doskonale dopasował się do klasycznego kształtu i delikatnych zdobień ram, tworząc bardzo stylowy i elegancki duet.

Doprawdy, nie mogę się doczekać tego wpisu!

Napisz mi w komentarzu:

co sądzisz o metamorfozach gotowych elementów wyposażenia wnętrz? Podoba Ci się taka samodzielna personalizacja?

Lustra to są modele STABEKK z Ikea w cenie 199 zł/szt. Metamorfoza jednego lustra trwała ok 2 dni, gdyż dziennie mogłem położyć maksymalnie dwie warstwy lakierobejcy, dając każdej z nich czas na spokojne wyschnięcie. Posiadałem puszkę palisandrowej lakierobejcy o pojemności 250 ml i szacuję, że wystarczyłaby ona jeszcze na z 6 takich samych luster. Czyli na luzie można malować. 🙂


Spodobał Ci się Soczek Pomarańczowy? Polub -> fanpage

 <- gdzie codziennie dostarczam moim fanom wnętrzarskich inspiracji oraz obserwuj mój -> profil na  Instagram <- gdyż tam dzielę się ciekawymi urywkami ze swojego życia.


Do przeczytania wkrótce!

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, to udostępnij go swoim znajomym! Posłuż się ikonkami poniżej: