Jerzy Piotrowicz był Poznańskim artystą, bardzo cenionym w Polsce i na świecie, ale muszę przyznać z delikatnym wstydem, że nieznane mi były jego prace. Kojarzyłem nazwisko, gdzieś tam, w tle się przewijało, jednak na dobrą sprawę nie umiałbym nic na jego temat powiedzieć. Dobrze się złożyło, że pojawiła się okazja uzupełnienia braków w wiedzy, w postaci wystawy prac tego artysty.

Wystawa odbywała się w Galerii Miejskiej Arsenał w Poznaniu na całym pierwszym piętrze. W sumie zostały przygotowane trzy przestrzenie pokazowe poświęcone twórczości Piotrowicza. Naturalnie, wszystkie zwiedziłem.

Co ciekawe – choć były to wszystko prace jednego artysty, to prezentowały sobą zupełnie inny klimat i przez to każdą ekspozycję odebrałem inaczej. To fascynujące jak wielką różnorodność może zawierać w sobie jeden człowiek, choć wydawałoby się, że to raczej niezbyt możliwe.


Jerzy Piotrowicz „Arka” – relacja z wystawy.


Nie traćmy więc czasu i pozwólcie, że Wam trochę opowiem o tej wystawie oraz o samym artyście. Jestem zdania, że warto poświęcić odrobinę czasu na zapoznanie się z nim, bowiem bezsprzecznie był to człowiek, który bardzo wiele znaczy dla polskiej kultury i sztuki.

Jerzy Piotrowicz ARKA. Zdjęcie: Jan Machyński

Jerzy Piotrowicz ARKA. Zdjęcie: Jan Machyński

Powitanie mamy z wysokiego C, gdyż już wspinając się na schodach widzimy jakieś szczątki statku, czy coś takiego. Otóż jest to tytułowa „Arka” będąca elementem scenografii stworzonej na potrzeby Teatru Ósmego Dnia w Poznaniu, z którym Jerzy Piotrowicz  wielokrotnie współpracował. Autorami scenografii oraz aranżacji całej wystawy są Ewa i Piotr Tetlakowie.

Dlaczego zdecydowano się na taki, a nie inny tytuł wystawy, na taką, a nie inną ozdobę w postaci wraku i „pustyni” oraz na taki, a nie inny dobór obrazów? Galeria Arsenał postanowiła skupić się na tej części twórczości artysty, która związana jest z Biblią. Jak łatwo się domyślić – tu konkretnie mamy do czynienia z historią wędrówki Żydów przez pustynię.

Malarz zdecydował się na taki motyw, gdyż jak sam bardzo błyskotliwie zauważył – prawie nikt z dawnych mistrzów malarstwa nie podjął się tej tematyki. Powiem szczerze, że zrobiło na mnie wrażenie takie podejście. Łatwo jest zdecydować się na często stosowany motyw, bo szlak jest już dobrze „przetarty”, ale gdy się decydujemy na niepopularny temat, to zupełnie samodzielnie musimy wypracować technikę, styl i klimat. Nie ma na kim się wzorować, czyich błędów unikać.

Jerzy Piotrowicz ARKA. Zdjęcie: Jan Machyński

Jerzy Piotrowicz ARKA. Zdjęcie: Jan Machyński

Moim totalnym faworytem z całej wystawy jest obraz o tytule „Droga przez pustynię” z 1989 roku widoczny na zdjęciu wyżej. Przedstawia grupę Żydów z przedwojennej Polski jakby przeniesionych w czasy Biblijne – wygląda to bardzo odświeżająco. Inaczej.

Dodatkowo ciekawi kompozycja obrazu – jest on podzielony na dwie części. Po jednej, jasnej, przestronnej stronie mamy wyraźnie zaznaczony horyzont oddzielający niebo od pustyni, a po drugiej jest grupa (tłum?) Żydów zapatrzonych w dal, gdzieś, gdzie my nie mamy przywileju spojrzeć.

Część z postaciami jest bardzo gęsta, ciemna, prawie duszna, ale te nienaturalnie namalowane kozy jakby…rozświetlają tę stronę. Tym samym sprawiają, że obraz nie przechyla się, nie „leci” na prawo, optycznie nie jest przeciążony po prawej stronie.

Jak może już się domyśliliście – jestem absolutnie zauroczony tą pracą. Byłbym naprawdę szczęśliwy, gdybym mógł ją posiąść. Kto wie, może kiedyś. 🙂

Jerzy Piotrowicz ARKA. Zdjęcie: Jan Machyński

Jerzy Piotrowicz ARKA. Zdjęcie: Jan Machyński

Przejdźmy do drugiej części ekspozycji. Jerzy Piotrowicz był artystą bardzo wszechstronnym i utalentowanym. Nie ograniczał się do malarstwa, ale szedł w scenografię, plakat i grafikę. Właśnie na grafice skupimy się tutaj.

Prace i cała aranżacja jest czarno-biała, z dużym, ostrym kontrastem. Nie lubię tak agresywnych przestrzeni, ale muszę oddać, że zamieszczone tutaj grafiki bardzo interesująco się prezentowały.

Nic mnie nie ujęło jakoś szczególnie, aczkolwiek te nieoczywiste, niewyraźne postacie Żydów były bardzo intrygujące. Z zainteresowaniem je oglądałem.

Jerzy Piotrowicz ARKA. Zdjęcie: Jan Machyński

Ostatnia sala, to również przestrzeń dla ostatnich prac Piotrowicza. Bardzo krótko, na parę miesięcy przed śmiercią artysta malował szybkie, dynamiczne i zachowane w barwach czerwieni oraz niebieskiego sceny z Apokalipsy Św. Jana.

Niestety te obrazy zupełnie do mnie nie mówiły. Chodziłem trochę zawiedziony, że artysta z tak wielkim doświadczeniem, z tak potężnym dorobkiem artystycznym stworzył tak…słabe obrazy.

Smoki przypominały rysunki małego dziecka, brakowało im tej magii, tego charakteru, który czułem całym sobą oglądając obrazy z wędrówki Żydów. Ta instalacja wisząca z sufitu, która przedstawia ogon i fragment łapy smoka wydała mi się przesadzona, zupełnie bez znaczenia i nawet trochę bez smaku. No cóż.


Mimo delikatnego zawodu ostatnimi pracami, Jerzy Piotrowicz wzbudził we mnie wielki szacunek i zainteresowanie swoją osobą oraz twórczością. Zdaje mi się, że na Poznańskiej Wildzie miał swoją pracownię i chyba też mieszkanie, także postaram się je odszukać, a może nawet zwiedzić jeśli będzie taka opcja.

Wystawa zakończyła się drugiego kwietnia i trwała równolegle w kilku galeriach w Poznaniu oraz w Muzeum Narodowym. Niestety w Arsenale byłem w ostatniej chwili i nie udało mi się zobaczyć ekspozycji w innych miejscach – mam czego żałować, bo dotarły do mnie plotki, że zwłaszcza w Muzeum Narodowym ekspozycja była bardzo fajna.

Trudno – może kiedyś znowu będzie okazja. 🙂


Facebook <- codziennie inspiracje wnętrzarskie

Instagram <- zdjęcia pięknych secesyjnych i klasycystycznych kamienic z Poznania.

Twitter <- krótkie komentarze, ciekawostki ze świata designu i architektury.

Chcesz mi coś napisać? Pisz!   janek@soczekpomaranczowy.pl