Biały apartament na Gran Canarii.

Jakiś czas temu przez prawie dwa tygodnie relacjonowałem na Instagramie swój pobyt na Gran Canari. Było cudownie, ale cóż, wszystko co dobre kiedyś się kończy, więc nadszedł czas powrotu do Polski i do codziennych spraw. Prawdę mówiąc, choć jestem już w domu, to nadal będę żyć tym czasem, który tam spędziłem – zdjęcia, zapełniające mi dwie, 16-sto gigabajtowe karty pamięci zdecydowanie to ułatwią!

Mam plan na dwa wpisy: 1. który teraz czytacie, czyli o apartamencie, w którym mieszkałem oraz 2. który będzie fotorelacją poświęconą wyspiarskiej architekturze. Te dwa wpisy są pewne, mam przygotowane do nich materiały itd, ale być może wymyślę jeszcze trzeci tekst. Umówmy się jednak, że będą tylko dwa – ten trzeci niech będzie możliwością, ale nie pewnikiem. 😉


Okej, do rzeczy – oprowadzę Was po moim apartamencie!


Całość ma, na oko jakieś 40 metrów kwadratowych, mieści się na planie zwężającego się w górnej części prostokąta (geometrycznie bardziej by pasował wysoki trapez, ale prostokąt łatwiej będzie sobie wyobrazić). Dominujący kolor? Jak zaraz się przekonacie – biel. I trochę (sporo) rudego koloru gliny na podłodze.

Zdjęcie: Jan Machyński - SOCZEK POMARANCZOWY
Zdjęcie: Jan Machyński – SOCZEK POMARANCZOWY

Miejsca było przewidziane na cztery osoby, plus jedno dziecko w łóżeczku dziecięcym (nie pokazałem go na zdjęciach). W sam raz, nie mam zastrzeżeń.

Zdjęcie: Jan Machyński - SOCZEK POMARANCZOWY
Zdjęcie: Jan Machyński – SOCZEK POMARANCZOWY

Wiecie dobrze, że jestem gorącym wrogiem telewizorów i troszkę mnie serce zabolało, gdy zobaczyłem, że mamy na wyposażeniu taką wielką plazmę. Dużo bardziej by mi pasowała jakaś fajna galeria zdjęć, widoczków, czegoś nawiązującego do Hiszpanii, Wysp Kanaryjskich. Jasne, to wymagałoby odrobiny wysiłku, jeśli miałoby dobrze wyglądać, no, ale byłoby ładniej niż z tym telewizorem.

Zdjęcie: Jan Machyński - SOCZEK POMARANCZOWY
Zdjęcie: Jan Machyński – SOCZEK POMARANCZOWY

Ah ten pudrowy róż…zdecydowanie jeden z fajniejszych i ciekawszych kolorów dla pościeli. Ta zwisająca z sufitu siatka ma nie tylko funkcje ozdobne, ale też praktyczne – jak ustaliliśmy, na Gran Canarii bywa ciężko z muchami i innymi owadami. Na szczęście w czasie naszego pobytu nie mieliśmy z nimi żadnych problemów.

Zdjęcie: Jan Machyński - SOCZEK POMARANCZOWY
Zdjęcie: Jan Machyński – SOCZEK POMARANCZOWY

Bardzo ceniłem sobie fakt, że na ogrodzie rosły nam różne palmy i rośliny z wielkimi liśćmi, bo przynajmniej mogłem wykazać się minimalną inwencją dekoratorską i wprowadzić nieco zieleni z żywych roślin. Ta roślinka w doniczce, widoczna w końcu, niestety okazała się być sztuczna (sic!).

Zdjęcie: Jan Machyński - SOCZEK POMARANCZOWY
Zdjęcie: Jan Machyński – SOCZEK POMARANCZOWY

W całym tym mocno Ikeowskim apartamencie doceniłem element, jakim była solidna, drewniana i naprawdę wielka szafa. Jakoś tak dodawała klimatu, pewnej oryginalności i nawet wyjątkowości temu wnętrzu. To nie jest tak, że mam jakiś problem z wnętrzami, w których dominuje Ikea, czy jakaś inna marka mebli typu BRW, ale dobrze jest jeśli przełamujemy linię katalogowej kolekcji czymś co pasuje, ale wyróżnia się na ich tle.

Mogą to być jakieś stare, odświeżone antyki, albo meble z totalnie innej marki/kolekcji. Chodzi o to, aby było widać, że naprawdę popracowaliśmy nad charakterem swoich wnętrz, a nie zrobiliśmy banalne kopiuj-wklej i uznajemy, że jest dobrze.

Zdjęcie: Jan Machyński - SOCZEK POMARANCZOWY
Zdjęcie: Jan Machyński – SOCZEK POMARANCZOWY

Niesamowitego uroku dodawały powykrzywiane pod dziwnymi kątami ściany oraz sama faktura tych ścian. Pierwsze wrażenie było bardzo dziwne i nieco nawet niepokojące, ale z biegiem czasu się do tego przyzwyczaiłem i szczerze polubiłem.

Zdjęcie: Jan Machyński - SOCZEK POMARANCZOWY
Zdjęcie: Jan Machyński – SOCZEK POMARANCZOWY
Zdjęcie: Jan Machyński - SOCZEK POMARANCZOWY
Zdjęcie: Jan Machyński – SOCZEK POMARANCZOWY
Zdjęcie: Jan Machyński - SOCZEK POMARANCZOWY
Zdjęcie: Jan Machyński – SOCZEK POMARANCZOWY

Uwielbiam tę perspektywę. Uwielbiam także to miejsce, bo było swego rodzaju oazą. Nie tylko dlatego, że jedynie tu był zasięg wi-fi. 😉

Jejku, ciągle jestem pod wrażeniem tych pokrytych dachówką występów w ścianie! Po drugiej stronie, u góry były identyczne. Te zwisające z góry sznurki służyły do regulacji tego, jak bardzo ma być otwarte okno – bardzo mądry patent.

Zdjęcie: Jan Machyński - SOCZEK POMARANCZOWY
Zdjęcie: Jan Machyński – SOCZEK POMARANCZOWY

No cóż, nie można powiedzieć, że jest to szczególnie ładna, albo ciekawa kuchnia. Widać, że została urządzona po linii najmniejszego oporu. Można jej oddać, że przynajmniej była w miarę wygodna.

Zdjęcie: Jan Machyński - SOCZEK POMARANCZOWY
Zdjęcie: Jan Machyński – SOCZEK POMARANCZOWY

Kuchnia była bardzo mała, ale na tyle duża, że jedna osoba mogła się w niej ze spokojem zakrzątać. Fajne i mądre jest to rozwiązanie z oknem. Z jednej strony super wygląda, a z drugiej zapewnia swobodny dostęp naturalnego światła przez cały dzień. Przy okazji ułatwia również wydawanie posiłków z kuchni.

Jedyne co bym w niej zmienił, jeśli chodzi o funkcjonalność, to tę półkę pod oknem bym powiększył. Jak widać – jest ona bardzo wąska, a ze spokojem można by ją powiększyć o 30 cm. Mielibyśmy więcej miejsca roboczego, a wciąż wystarczający komfort poruszania się.

Zdjęcie: Jan Machyński - SOCZEK POMARANCZOWY
Zdjęcie: Jan Machyński – SOCZEK POMARANCZOWY
Zdjęcie: Jan Machyński - SOCZEK POMARANCZOWY
Zdjęcie: Jan Machyński – SOCZEK POMARANCZOWY
Zdjęcie: Jan Machyński - SOCZEK POMARANCZOWY
Zdjęcie: Jan Machyński – SOCZEK POMARANCZOWY

A taki był widok, gdy się wychodziło z kuchni. Okno to miało wysokość aż po sam sufit (tak, aż tam, gdzie sięga zasłona) także kwestia doświetlenia była wybornie rozwiązana – na początku wielkie, przeszklone wejście i na końcu duży świetlik w dachu. Światło paliliśmy tylko w nocy, a nawet czasami to nie było potrzebne, bo jakoś tak się udawało, że księżyc świecił zawsze bardzo mocno i dawał wystarczająco jasną łunę.


Podoba Ci się ten apartament?


Napisz w komentarzu co czujesz, gdy go widzisz! Przy okazji – muszę się do czegoś przyznać: te zdjęcia to mój debiut jeśli chodzi o fotografię wnętrz i home staging. Jestem pewien, że gołym okiem widać moją amatorszczyznę, ale Kanaryjskie słońce mi świadkiem, że bardzo się starałem!

Widzę, że niektóre zdjęcia są krzywe, przy niektórych kadrowanie poległo na całości, ta nieszczęsna, dziwnie ułożona poduszka na łóżku straszy jak cholera – muszę nad tym popracować przy okazji kolejnych zdjęć. A w ogóle, to fotografowałem swoim iPhonem, także stąd słaba jakość – musicie mi to wybaczyć dopóki nie kupię odpowiedniego obiektywu do takich tematów.

Jeśli masz jakieś doświadczenie w tym temacie, to będę bardzo wdzięczny za rady/uwagi albo linki do blogowych wpisów na ten temat. Chcę się w tym temacie rozwijać i uczyć, także serio – będę bardzo wdzięczny za pomoc! 🙂


Facebook <- codziennie inspiracje wnętrzarskie

Instagram <- zdjęcia pięknych secesyjnych i klasycystycznych kamienic z Poznania.

Twitter <- krótkie komentarze, ciekawostki ze świata designu i architektury.

Chcesz mi coś napisać? Pisz!   janek@soczekpomaranczowy.pl


  • Bardziej ciekawe wnętrze. Najbardziej ciekawil mnie widok zza okna ale niestety nie zaspokoilam swojej ciekawości.

    • To blog wnętrzarski, a nie krajoznawczy. 😛 Tak na serio – widzisz, nie pomyślałem w sumie, że mogłoby to być interesujące. W drugim wpisie, w tym, w którym poruszę temat tamtejszej architektury będzie nieco widoków, ale typowo miejskich (nasz apartament był na wsi) także nie wiem, czy to jest to co Ciebie interesuje.

      Mam trochę zdjęć krajobrazowych, więc zastanowię się nad tym w jaki sposób i gdzie by je fajnie pokazać. Jak coś wymyślę, to z pewnością podrzucę link na fanpage. 🙂

  • To niebieskie okienko chwyciło mnie za serce, ale ta podłoga nadal bardzo mi się podoba! 🙂

  • M.

    Według mnie jest tak minimalistyczne i surowe, że aż przykro. WIdać, że nikt nie mieszka na stałe, zatem i duszy brak.

  • No bardzo milutko. Takie perełki lubię na wakacjach, a muszę przyznać, że można je znaleźć w różnych serwisach tylko trzeba cierpliwie poszperać.

  • Połączenie ikeowych mebli z pojedynczymi sztukami antyków, mebli z duszą – taaak, to zawsze wygląda pięknie i bezpretensjonalnie. Nawet chyba wolę takie wnętrza niż te, które są całkowicie złożone z kolażu oryginalności. Tutaj najbardziej podoba mi się szafa, przejrzyste drzwi do ogrodu, klimatyczny balkon i… paleta kolorów – taka kojąca… 🙂 A kuchnia… hm. Właściciele pewnie wyszli z przekonania, że nikt nie będzie spędzać tam dużo czasu. 😉