Targi dizajnu, czy w ogóle spotkania skoncentrowane na szeroko rozumianym i pojmowanym dizajnie są okazjami, które warto wykorzystywać. Śmiem twierdzić, że każdy zainteresowany tym tematem powinien przynajmniej dwa-trzy razy w roku być na tego typu imprezie. Niesie to szereg niezaprzeczalnych korzyści, których zwyczajnie nie opłaca się lekceważyć.

Osobiście widzę w tym takie korzyści jak: poznanie trendów na najbliższy czas, weryfikacja i ocena ostatnich trendów, które już się kończą, pobudzenie swojej kreatywności i jej odświeżenie, kontakt z ludźmi z branży, z którymi można wymienić wizytówki/doświadczenia/uwagi/pomysły, czy choćby zwyczajnie okazja, aby móc np. usiąść na fotelu, który wcześniej się widziało w internecie, albo przetestować jakieś rozwiązanie techniczne, o którym wcześniej jedynie się czytało.

Prawdę mówiąc więcej widzę w tym wszystkim korzyści, aniżeli wad. Warto poświęcić te ileś godzin na to, aby porządnie zapoznać się z ofertą wystawców. Zgodnie ze swoim przekonaniem – byłem na minionych targach Arena Design, Home Decor i Meble Polska.

I się zawiodłem.

Na tegoroczne targi  jechałem z pewnymi oczekiwaniami, z pewnym – jakkolwiek to nie zabrzmi – scenariuszem dla tego czasu. Wymyśliłem sobie, między innymi, że przygotuję trzy wpisy: jeden z ogólnymi wrażeniami z targów, jeden z paroma najciekawszymi stoiskami i ostatni z kilkoma najciekawszymi produktami.

To się nie uda.

Może nie było to zbyt rozsądne i słuszne z mojej strony, że aż tak się nastawiłem na to, ale kurczę – wiedziałem, że idę na jedną z najważniejszych i największych imprez branży wyposażenia wnętrz w Polsce! Chyba miałem prawo mieć oczekiwania, nawet dość duże, co nie?

Poczęstunek od VOXa dla blogerów wnętrzarskich.

Na MTP byłem w sumie całe dwa dni. Cały pierwszy dzień był czasem, który spędziłem z marką VOX. Odbyła się prezentacja najnowszej kolekcji mebli (wkrótce w sklepach), a także odświeżenie/uzupełnienie tych już istniejących. Uważam ten dzień za bardzo udany i kompletnie nie mam żadnych zarzutów.

Impreza była prowadzona bardzo zgrabnie, ze smakiem, goście występujący na scenie (pierwszy raz w życiu zetknąłem się, np. z osobą Katarzyny Miller – fantastyczna mówczyni!) stylowo łączyli to co mieli do powiedzenia z marką, która nas gościła – no po prostu wszystko przebiegło naprawdę wzorcowo.

Ania z PaniToPotrafi.pl – bez obaw, tam nie było aż tak pusto. 😉

Na zwiedzanie ekspozycji targowych poświęciłem cały drugi dzień. Z mapą w ręku przeszedłem przez prawie wszystkie dwanaście pawilonów, zajrzałem na prawie każde stoisko…i co? Gówno.

Wierzcie mi, albo nie, ale bardzo się starałem, bardzo chciałem wyszukać coś fajnego, interesującego, ładnego. Coś co mógłbym Wam z dumą i zadowoleniem pokazać na blogu, ale nie dało się.

Swarzędz Home skupiło się w tym roku na swoich BAMPach. Słuszne podejście.

Procent produktów, który mnie faktycznie zainteresował i się spodobał jest tak niewielki, że nie mam z czym do Was wyjść. Były tkaniny tapicerskie, było siedzisko BAMP od Swarzędz Home (swoją droga – BAMP otrzymał nominację w TOP DESIGN award 2017. Bardzo zasłużone.), były jakieś świeczki/zapachy do domu i w sumie nie pamiętam już nic innego. Musiałbym na siłę zapełniać miejsce we wpisie, a chyba wszyscy wiemy, że to nigdy się nie kończy dobrze.

Dla mnie ten slogan równocześnie ma sens i go nie ma. Czy oryginalność wyklucza bycie dobrym? Czy bycie dobrym wyklucza oryginalność?

Z wielką uważnością, zaraz po meblach i akcesoriach przyglądałem się stoiskom. Na Meble Polska była posucha, bieda, nędza i totalna żałość. Zero poważniejszego zaangażowania w aranżację stoisk, zero jakiegokolwiek pomysłu na ich funkcjonowanie. Panowie wystawcy siedzący przy stołach, zajęci rozmową, zamiast stoiskiem to był standard.

Jak pamiętam, to na dobrą sprawę jakkolwiek interesujące stoisko miał tylko Fameg. Poważnie – staram się nie generalizować i nie wrzucać wszystkich kilkuset wystawców do jednego worka, ale kurwa nie da się. Chodziłem po tych pawilonach i z każdą chwilą rosło moje zdumienie, a po pewnej chwili irytacja, jakie to wszystko jest tam nudne i bez polotu.

Bloggers ZONE powinien dla wielu wystawców być wzorcowym przykładem dobrego showroomu/stoiska.

Na szczęście przy Home Decor było już troszkę lepiej. Ciepło wspominam stoisko Bloggers Zone, zaaranżowane przez blogerki Ulę, Kasię oraz Martę – była to perełka prezentująca wybrane produkty wystawców na targach, ze smakiem zawierająca i miksująca naraz wszystkie najlepsze, aktualne trendy w dekorowaniu wnętrz.

Ciekawie się czułem, gdy dotarłem do stoiska producenta bombek i choinek. Jakoś totalnie mi to nie pasowało do obecnej rzeczywistości, nastroju, pogody. Był to trochę rozbrajający widok, ale nie było tak źle jakby się mogło wydawać – z zainteresowaniem przeglądałem ofertę szklanych bombek, bo wiele z nich było po prostu bardzo ładnych. I przy okazji zgodnych z trendami.

Na targach nigdy się nie mogę przyzwyczaić do tego, że każdy stara się w jakiś sposób zwrócić na siebie uwagę. Nie mam nic przeciwko ładnym chłopcom grającym na pianinie (a wręcz przeciwnie), ale przyznajcie, że to dość kuriozalne w takim miejscu, co nie?

Szalenie miło zaskoczyli mnie też producenci tkanin dekoracyjnych, którzy ewidentnie mieli rękę na pulsie w temacie najnowszych trendów i pochwalili się bardzo bogatą oraz satysfakcjonującą ofertą. Praktycznie każdy z nich czymś mnie zainteresował i – dobry boże, w KOŃCU – dał poczucie, że na tym gruncie prawie wszystko działa jak należy.

Widoczne na zdjęciu, nieco psychodeliczne żyrandole, to produkt z kolekcji FLAPFLAP projektu Constantina Wortmanna, jednego z gości specjalnych na targach Arena Design.

Jeśli miałbym coś powiedzieć na temat przestrzeni Arena Design, to bezdyskusyjną królową zdecydowanie była wystawa VIVA LIGHT. Miło zwiedzało mi się również ekspozycje przygotowane pod patronatem Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu – pojawiły się też uniwersytety z Warszawy, Śląska, czy ASP z Krakowa, ale to Poznańska szkoła (co w sumie dość oczywiste) zaprezentowała najszerzej swoje możliwości.

Bardzo uroczy widok – profesor coś objaśniał studentkom (przyszłym?), a one go słuchały w takim totalnym skupieniu. No naprawdę urocze!

Nieszczególnie byłem zadowolony z laureatów i nominowanych (poza wspomnianym BAMPem) do TOP DESIGN award. Nie było tam żadnego produktu, który by mnie ujął, czy zainteresował. W zeszłym roku ta ekspozycja prezentowała się dużo ciekawiej i była jakoś bardziej żywiołowa.

Słowami podsumowania…

Subiektywnie, jeśli chodzi o ekspozycje i produkty postrzegam tegoroczną imprezę za nieudaną. Bardzo się starałem przyjmować różne punkty patrzenia, dałem jej bardzo duży margines tolerancji, ale niestety nie umiem powiedzieć, że było dobrze.

Czy żałuję?

Absolutnie nie żałuję, że byłem na tych targach. Spotkałem się ze znajomymi blogerkami wnętrzarskimi, które bardzo lubię, szanuję i darzę wielką sympatią. Cokolwiek by nie powiedzieć, to znalazłem też parę rzeczy, które mi się spodobały i nawet, gdyby się okazało, że tylko jedna rzecz mi przypadła do gustu to bym nie żałował.

Porozmawiałem z przedstawicielami i właścicielami paru firm i fabryk mebli, wspólnie podyskutowaliśmy trochę o trendach, planach tych firm na najbliższą  przyszłość, a także wymieniliśmy się wizytówkami, toteż, kto wie – może coś fajnego nam się urodzi w najbliższym czasie? 😉 Naprawdę, choć mam wiele uwag i zastrzeżeń, to uważam ten czas za całkiem udany.

Myślę, że chodzi tu o ludzi. Możliwość rozmawiania z nimi, dumania nad różnymi sprawami była bardzo ubogacająca. Katarzyna Miller, gość zaproszony przez markę VOX w pierwszym dniu powiedziała coś takiego:


Pięknymi rzeczami zajmują się piękni ludzie. Popatrzcie Państwo po sobie – wszyscy tutaj zgromadzeni jesteście naprawdę piękni. 


Nie jest to dokładny cytat, ale sens jest ten sam. Bardzo się cieszę, że mogę być częścią społeczności pięknych ludzi i czuję wielkie szczęście, gdy tych pięknych ludzi jest tak wielu w jednym miejscu. Absolutnie nie chodzi tu o wywyższanie się, czy coś takiego, choć mogło to tak zabrzmieć – mam nadzieję, że nikt z Was tak tego nie odbiera.

Ludzie, choć zwykle, jak na introwertyka raczej ich unikam są dla mnie podstawowym elementem wszelkich tego typu imprez. Dla nich na te imprezy jeżdżę, oni mnie inspirują, oni najbardziej mnie fascynują. Gzy widzę przedmiot, szukam w nim człowieka, który go stworzył. Myślę, że to jest jedna z ważniejszych rzeczy na targach designu. I chyba w ogóle na świecie, w życiu.

I dlatego, choć nie jestem zadowolony ze wszystkiego, to niczego nie żałuję.


TUTAJ relacja z zeszłego roku. Dla odmiany – pełna zachwytów.


Facebook <- codziennie inspiracje wnętrzarskie

Instagram <- zdjęcia pięknych secesyjnych i klasycystycznych kamienic z Poznania.

Twitter <- krótkie komentarze, ciekawostki ze świata designu i architektury.

Chcesz mi coś napisać? Pisz!   janek@soczekpomaranczowy.pl